Sztuka Krzysztofa Gliszczyńskiego na przestrzeni kilku dekad ewoluowała nie tylko w kierunku rozszerzenia obszaru formalnych poszukiwań, w celu wyjścia poza malarstwo, ale również w stronę wtórnego wprowadzania elementów pochodzących z innych prac, w tym zdegradowanej materii malarskiej. Dzięki niej jego sztuka jest poddawana nieustannemu procesowi uzyskiwania innego statusu, z kolei poszukiwania na płaszczyźnie duchowej stają się intelektualnym wyzwaniem. Twórca wie, że w obszarze sztuki zawsze powstaje pewien niedosyt. Rodzaj „niewygodnego niespełniania” prowadzi go w stronę kolejnych poszukiwań, nie tylko w sferze filozofii, rozmyślań dotyczących egzystencji jednostki zanurzonej we wszechświecie, lecz również w sposobie rozumienia malarstwa i eksperymentów z technikami tego medium i przekraczania tradycyjnego podejścia do obrazu jako dzieła skończonego.
Częstą praktyką Gliszczyńskiego jest traktowanie destruktów – zeskrobanych fragmentów farby – jako pełnoprawnych mikro obiektów artystycznych, które są wprowadzane ponownie w obieg sztuki. Te malarskie destrukty powstają na bieżąco we wcześniej przygotowanych szalunkach, a następnie, jako wyschnięte pozostałości procesu, są umieszczane przez artystę w szklanych pojemnikach w kształcie urny. Każda z nich posiada numer i jest datowana, stanowi rodzaj obiektu malarskiego. Inne pozostałości malarskiej materii także mogą zostać znowu wprowadzone w strukturę obrazów. Artysta nazywa je „obrazami synergicznymi.
Pokaz eksponowanych prac Krzysztofa Gliszczyńskiego na wystawie w Pałacu Sztuki w Krakowie jest odbiciem przekroczenia tradycyjnego sposobu myślenia o malarstwie i wyjścia poza kanon tradycyjnego medium. Wszystkie formy ekspresji artystycznej – czy są to obrazy, urny czy instalacje malarskie – tworzą nierozerwalną całość i świadczą o jego podejściu do zagadnień koloru, materii malarskiej i światła. Zarówno forma pracy –, rozbijanie materii, a następnie jej ponowne spajanie, jak i łączenie działań nawiązujących do szerokich kontekstów powiązanych z procesem powstawania życia, przemijania, destrukcji i rozpadu, świadczą o niezwykle szerokim horyzoncie zainteresowań artysty, który w swoim obszarze kreacyjnym łączy wiele dyscyplin – nie tylko z zakresu sztuki, ale również filozofii i nauki. Oglądanie i opisywanie świata przez „szczeliny” jest niemal magiczną metodą, jego pracownia to alchemiczne laboratorium, w którym artysta mierzy się nie tylko ze sobą, ale i z nurtującymi go zagadnieniami. Jego sztuka jest zapisem myśli, nieustannego diagnozowania rzeczywistości i podążania w kierunku absolutnej wiedzy, której osiągniecie lub zbliżenie się do niej jest już granicą subtelnie dotykającą geniuszu.
To, co artysta zaproponował, operując rozmaitymi rozwiązaniami formalnymi w swoich pracach, jest nową formą komunikacji z odbiorcą. Widz jest częścią tego dialogu za sprawą gestu malarskiego, prowadzącego do „przekroczenia” i wyjścia „poza obraz”. Artysta wpisuje w swoje dzieła inny, wielowymiarowy sposób patrzenia na sztukę.Sztuka Gliszczyńskiego – niezdefiniowana do końca – wkracza w sferę duchowości, a widz, znajdujący się naprzeciw obrazu czy innego poszerzonego „poza obraz” dzieła artystycznego, staje się uczestnikiem pewnego wyrafinowanego doznania. Między sztuką a człowiekiem zaczyna rezonować energia, która układa różne konstelacje możliwych interpretacji dzieła. Być może są one zgodne z intencjami artysty, najważniejsze jest jednak to, że odbiorca może stać się częścią tego procesu, przedłużeniem i elementem składowym dzieła, gdyż przyjmuje to, co założył artysta. Widz w przekonaniu Gliszczyńskiego ma czuć i odbierać niemal niewidoczne napięcia obecne w sztuce, podzielając myśli i rozterki intelektualne artysty w procesie poszukiwania prawdy o człowieku i otaczającym go uniwersum.


